London Calling – Recenzja 3. Albumu Grupy The Clash

Bodaj najbardziej znany album zespołu The Clash jest zróżnicowany muzycznie jak czekolady na sklepowej półce. Nie czyni go to jednak barem szybkiej obsługi, lecz rodzinną restauracją ze starannie przygotowywanymi potrawami dla smakoszy…

London Calling, gdyż tak zwie się ten album, jest muzyczną perełką wśród wytworów rockowej maści… Czemu zawdzięcza to miano? Przede wszystkim warstwie muzycznej. Jak na zespół stricte punk rockowy, The Clash udało się połączyć wiele gatunków muzycznych przy zachowaniu ogólnej spójności poszczególnych utworów. Dzięki temu wydawnictwa słucha się niezwykle przyjemnie. Najlepszym tego przykładem jest utwór Rudie Can’t Fail, będący kompilacją popu, soulu i reggae lub Wrong ’em Boyo – będący czystym rockabilly… IMHO – genialne. Zaś cała ironia polega na tym, że zespół tym albumem wcale nie umocnił pozycji punk rocka, lecz podzielił go na różne style, ciągle ewoluujące w różnych kierunkach…

Jak nie ma róży bez kolców – nie ma też dobrej piosenki bez tekstu. Te są przepełnione człowiekiem, a dokładniej – troską o niego. Wynika to z natury i poglądów autora prawie wszystkich, z wyjątkiem The Guns of Brixton, tekstów na płycie, Joe Strummera. Najlepiej, zresztą, podsumował to Krzysztof „Grabaż” Grabowski, lider zespołów Pidżama Porno i Strachy na Lachy, w wydziadzie, który znalazł się w książce Punk Rock Later, słowami: „Na ich przykładzie zrozumiałem, że ostrym socjalistą można być też w świecie szanującym takie wartości, jak demokracja, wolność słowa czy prawo do wolności. Bo Clashowcy byli lewakami – tyle że na Weście.”

Rozbijając całość na kawałki, inspiracją do napisania niektórych utworów były:

  • ataki terrorystyczne w Irlandii i Hiszpanii – utwór Spanish Bombs;
  • awaria reaktora atomowego na Three Mile Island – utwór London Calling;
  • odpowiedzialność za swoje postępowanie – utwór Rudie Can’t Fail;
  • ludzie, którzy porzucili młodzieńczy idealizm i nawołują do naruszenia zasady Status Quo – utwór Clampdown;
  • samo życie wokalisty (komplikacje i odpowiedzialność za dorosłe życie) – w Death or Glory.

Pomimo, zdawałoby się, odmiennej tematyki utworów, ich częścią wspólną jest człowiek i szacunek dla jego poczynań. Co wypada szczególnie zaznaczyć, zespół od samego początku istnienia był politycznie zaangażowany, choć przejawiało się to wyłącznie w tekstach.

Podsumowując – London Calling jest dziełem genialnym pod każdym względem, zarówno od strony muzycznej, jak i tekstowej. A piosenka tytułowa czy The Guns of Brixton, bez krzty odrazy i przesady pozostaną hymnami nie tylko dla młodych anarchistów i lewaków, lecz także dla wszystkich, którym nie obcy jest humanizm.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “London Calling – Recenzja 3. Albumu Grupy The Clash

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.